czwartek, 26 września 2013

Skąd miałam wiedzieć, że ma pani USG?

Rzecz się dzieje na jednym z oddziałów. Do koleżanki z łóżka obok przychodzi lekarka prowadząca i mówi, że za dwie godziny będzie już wypis i że dzisiaj wychodzi. Dziewczyna uradowana dzwoni do męża, żeby już wyjeżdżał od nich z domu, bo za nim przyjedzie do szpitala, to ona akurat wypis już będzie miała. Zaczęła się pakować, a to przychodzi do niej pielęgniarka i mówi, że zaraz zostanie zawołana na USG. USG jamy brzusznej, więc powinna być na czczo, a na czczo nie jest, bo śniadanie było z godzinę temu, a dopiero teraz pojawiła się informacja, że będzie miała badanie. Zaskoczona, pyta się pielęgniarki, czy to na pewno o nią chodzi. Na pewno. Pielęgniarka poszła. Po 15 minutach na salę wpada wściekła lekarka i zaczyna krzyczeć na pacjentkę, że "dlaczego mi pani nie powiedziała, że ma USG?!", "skąd ja mam wiedzieć, jakie ma pani mieć badania?!", "dlaczego nic mi pani nie powiedziała?!", "przez takie zachowanie pacjentów jest tu jak jest!". Oczywiście kobitka nie wyszła ze szpitala tego dnia, odwołała męża, na USG nie poszła, bo nie była na czczo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz