U ortopedy. Zgłosiłam się z rozkawałkowaną łękotką, która utrudnia mi życie - kawałki blokują kolano.
Ortopeda: Powinna pani więcej się ruszać.
Ja: No właśnie ja w tej sprawie. Ta łękotka uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie.
Ortopeda: Operacji nie będzie, bo rana się pani nie zagoi. Poza tym trzeba więcej się ruszać.
Ja: To już słyszałam, ale jak mam to robić, jeżeli z aktywności fizycznej mam do wyboru rower lub basen, a jedno i drugie ogranicza mi to rozwalone kolano. Na basenie miałam kilka razy taką sytuację, że kolano się blokowało i nie mogłam się ruszyć, leciałam na dno. Później nie mogłam wyjść z basenu, bo nie mogłam wspiąć się po drabince...
Ortopeda: To mam dla pani rozwiązanie - niech pani pływa z deską.
Ja: Ale to nie chodzi o samo pływanie - umiem pływać. Chodzi o to, że to kolano się blokuje i nie mogę wyjść z basenu...
Ortopeda: To niech pani znajdzie inny basen.
Facet mieszka w tym samym mieście, co ja i dobrze wie, że nie mamy innych basenów, jak takie baseny pływackie. Nie zaproponował mi innej aktywności (z roweru sam zrezygnował, stwierdzając, że przy stanie mojego kolana to nie jest dobre rozwiązanie), do końca utrzymywał, że przesadzam i po prostu potrzebuję deski do pływania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz