środa, 25 września 2013

Niech sobie pani robi, co chce.

Mam Hashimoto. Autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, czego efektem jest jej niedoczynność. Przygotowując się do spotkania z klientem, natknęłam się na artykuł o wpływie jodu na tarczycę. W publikacji naukowej stwierdzono, że niedobór jodu pogłębia niedoczynność, ale nadmiar jodu w diecie "nakręca" zapalenie tarczycy i że trzeba przyjmować odpowiednią dawkę jodu dziennie. To chciałam się spytać mojej endokrynolog o ten jod. Pani doktor spojrzała na mnie jak na wariatkę, uśmiechnęła się szyderczo i powiedziała, że ja to mam "tarczycę ustawioną lekami" i że mogę sobie jeść, co chcę i robić, co chcę. I czy to wszystko, bo już czeka następna pacjentka. Wizyty mam raz na kilka miesięcy (rzadziej niż co pół roku) i trwają mniej niż 5 minut, chciałam się czegoś dowiedzieć o mojej chorobie. Nie udało się.

Uważam, że w tym przypadku został popełniony karygodny błąd. Bo oczywistą nieprawdą jest, że można sobie jeść, co się chce, przyjmując Euthyrox. Nawet w ulotce napisane jest, że nie wolno spożywać soi! Czy pani doktor o tym nie wie, a może ignoruje zalecenia dotyczące stosowania leku?! Aż mi ręce opadają...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz